Karolina: Holandia stała się domem dla wszystkich narodowości

Holendrzy od dawna znani są jako naród otwarty i tolerancyjny na osoby z różnych krajów, kręgów kulturowych. Mimo to wciąż słyszy się wśród Polaków historie „z nutką goryczy“. Dziś postanowiliśmy porozmawiać z mieszkanką Gdańska, która już dawno zagrzała swoje miejsce w Holandii, o tym, jak pracodawcy traktują  obcokrajowców.

Co spowodowało, że postanowiłaś spakować walizki i wyjechać do Holandii?

Mój chłopak wyjechał do Holandii i zaproponował, bym do niego dołączyła. Miałam dobrą pracę w Gdańsku, stabilną, z dobrym wynagrodzeniem… Ale chciałam czegoś więcej, jakiejś przygody, przysłowiowego „kopa“, który dodałby energii do działania. Tak też po kilku próbach znalazłam się w końcu w małym miasteczku w Holandii. Już niedługo będziemy świętować rok odkąd się wprowadziliśmy.

Jak pracodawcy patrzą na obcokrajowców?

Po przyjeździe od razu zaczęłam szukać pracy. Nie znałam języka niderlandzkiego, więc postanowiłam zwrócić się po pomoc do kilku agencji. Już następnego dnia jechałam do pracy!

Była to zwykła praca, która nie wymagała żadnych kwalifikacji, ale na tamtą chwilę w zupełności mi to wystarczyło. Teraz pracuję w trzech dużych fabrykach. Wszyscy pracodawcy są mili. Jeśli zaczniesz uczyć się niderlandzkiego, możesz liczyć na to, że będą cię traktować jeszcze bardziej przychylnie. Dużą zaletą jest, gdy znasz jeszcze jakieś inne języki – angielski, niemiecki czy francuski. Holandia, to szczególne miejsce, wielokulturowe, odnajdą się tu zarówno Żydzi, Muzułmanie, Azjaci, Czarnoskórzy… i Polacy.

Czy, tak samo jak w Polsce, pracownicy unikają swoich przełożonych?

Zauważyłam, że w Holandii, podobnie jak w Polsce, gdy zbliża się kierownik cichną wszystkie rozmowy, telefony, wszyscy stają się nagle poważni, zajęci swoją pracą. Jeśli popełnisz jakiś błąd, zostanie to od razu zauważony, więc lepiej starać się tego nie robić – po prostu wykonuj swoją pracę najlepiej jak umiesz i nie wychodź przed szereg. Podejrzewam jednak, że w sektorze prywatnym, gdzie pracodawca wymaga określonych kwalifikacji, wygląda to trochę inaczej.

Czy łatwo jest wejść do nowego zespołu? Może są jakieś tematy tabu?

Jeśli nie ma bariery językowej będziecie śmiać się do rozpuku. Mówi się, że powinno się unikać rozmów o polityce i sporcie.

Jeśli jesteś otwarty, towarzyski, wszyscy cię pokochają i ty wszystkich pokochasz. Staram się tego trzymać i cieszę się, bo mam naprawdę fantastycznych przyjaciół i znajomych – zarówno Holendrów jak i przedstawicieli innych narodowości.

Czy w Holandii też popularne są imprezy integracyjne?

O tak (śmiech). Organizujemy wspólne wyjazdy, imprezy razem z rodzinami czy tematyczne wieczorki w gronie przyjaciół. Nie jestem na kontrakcie, więc jeśli omija mnie spotkanie z kolegami z pracy, następnego dnia zawsze znajduję jakąś małą nagrodę pieniężną bądź inny drobiazg (kilka „uratowanych“ cukierków z przyjęcia czy jakaś inna niespodzianka). W pracy panuje bardzo przyjemna atmosfera, pomimo że w jednym pomieszczeniiu jest kilkaset osób.

Co jest najbardziej męczące?

Męczą mnie podróże z i do pracy – czasem trzeba jechać pięćdziesiąt kilometrów tylko po to, by przepracować trzy godziny… Poza tym nie mogę już patrzeć na kanapki. Teraz rozumiem już, dlaczego kolacja to prawdziwe święto dla Holendrów – nie muszą wtedy jeść holenderskiego chleba, który smakuje jak papier. Wszyscy rozpieszczeni swoim dotychczasowym doświadczeniem w pracy znajdą jeszcze jeden minus – elastyczne godziny pracy i ruchomy grafik.

Czy często zdarza się, że ludzie szukają pracy przez znajomych?

Często słyszę to pytanie. Taka rzecz jest nie do przyjęcia dla Holendra. Jeśli jesteś specjalistą albo chcesz gdzieś pracować, idziesz na rozmowę, masz okazję, żeby się zaprezentować i zaczynasz pracować. Nikt przecież nie zaprowadzi cię za rękę, o łapówkach nie ma nawet mowy – pod żadną postacią. Zawsze sam  musisz wypracować swoją pozycję – zaczynając od tej najniższej, gdzie wszyscy muszą cię najpierw zauważyć, dobrze poznać i dopiero docenić – a później stopniowo wspinać się po stopniach kariery. I tego Wam właśnie życzę!

Dziękuję za rozmowę!